Skip to main content

[PRAPUSZCZA] Badania powierzchniowe ciągle w toku!

Autor: 8 maja, 202511 maja, 2025Aktualności, Archeologia
Widzimy sześć osób skierowanych do nas plecami. Idą leśną drogą trzymając wykrywacze.

Wiosna to okres zintensyfikowanych badań powierzchniowych z użyciem wykrywaczy metali.


Zatem przybliżymy dziś specyfikę i warunki prowadzonych przez nas na obszarze Puszczy Boreckiej poszukiwań, zaznaczając przy tym, że podejmujemy je bez względu na porę roku. Warto bowiem wspomnieć, że uformowała się wśród nas grupa poszukiwaczy-pasjonatów, dla których – nie będzie przesadą napisać – puszcza stała się niejako ziemią obiecaną… Uzbrojeni w ulubione detektory metalu, pieszczotliwie nazywane rutusikami, deuskami, czy fiszerkami, z głowami naładowanymi danymi archeo-archiwalnymi oraz analizą przeróżnych map, regularnie wkraczamy do tej ziemi obiecanej. Niektórzy rzekłbym, nawet do niej wbiegają. Bez względu jednak na przyjęte tempo, zawsze daje się zauważyć powszechny entuzjazm i optymizm.

Niestety w trakcie eksploracji często wszystkie te elementy ulegają erozji, a czasem nawet degradacji. Okazuje się bowiem, że teren… i tu niespodzianka… wygląda inaczej niż zakładaliśmy. Wytypowane na mapach miejsca – wydawałoby się z przenikliwością – są albo zbyt wysoko położone albo zbyt nisko. Zbiorniki i cieki wodne nie są takie jak sobie wymarzyliśmy lub ich w ogóle nie ma. Na dodatek z zaskoczeniem stwierdzamy, że… drzew jest dużo za dużo, gleba nie chce dać się kopać, a poszycie leśne nas nie lubi. W odróżnieniu niestety od zalegających w nim kleszczy. Zbyt często teren jest trudno dostępny lub w ogóle niedostępny, a gdy już wkroczymy na dogodniejszy to się okazuje, że wykopujemy na ogół złom, który w dodatku wypada teraz ze sobą transportować. Śmieci nader często jest tak dużo, że w efekcie wykrywacz od sygnałów szaleje, a my stopniowo razem z nim. Dla odmiany bywa też, że nie daje żadnych sygnałów, co skłania nas do podejrzeń… że pupil o zgrozo się popsuł. Przemierzamy zatem kilometry i hektary puszczy, a wraz z nami coraz bardziej zaprzyjaźnione kleszcze i im podobne stwory. Na szczęście zdarza się nam też trafić na żubry, dziki, jelenie, sarny, łosie i inne sympatyczne czworonogi, które jednak dla odmiany od kleszczy, nie szukają naszego towarzystwa. W tych momentach zwątpienia i dezorientacji (nawiasem mówiąc zdarza nam się rzeczywiście pobłądzić w lesie) wiemy jednak, że możemy liczyć na wyrozumiałość kierowniczki projektu argumentującej iż, tu cytat “brak informacji to też informacja!” Z tak podbudowanym morale nie pozostaje nic innego jak rozpaczliwie kontynuować poszukiwania.

W rezultacie odkryliśmy kilka osad i kilka cmentarzysk z okresów antyku i średniowiecza, co dokumentuje szereg artefaktów, w tym pochodzących spoza kręgu bałtyjskiego. Dowodem tego są dotąd niepokazywane przez nas szerzej, dwie brązowe monety oraz zapinka zdobiona emalią. Przedmioty te stanowią import z Cesarstwa Rzymskiego. Pierwsza z monet to sesterc Kommodusa (l. 180-192 n.e.), druga to sesterc Luciusa Aeliusa Verusa (l. 136-138 n.e.). Emaliowana zapinka jest szeroko datowana na koniec I-II w. n.e. i jest dopiero drugą tego typu fibulą znalezioną na terenie Mazur.

Takie znaleziska budują atmosferę współpracy w ekipie, a duch solidarności szczególnie uwidacznia się w momencie gdy znalazca obwieszcza o swym sukcesie. Koledzy, o ile tylko są w zasięgu, bezzwłocznie oferują pomoc w penetracji takiego miejsca. Dzięki czemu szczęśliwego znalazcę przez jakiś czas otacza wianuszek oddanych przyjaciół.

W następnych wpisach postaramy się sukcesywnie i tematycznie prezentować inne nasze zdobycze… i mniej biadolić, gdyż jak to skonstatował na koniec dnia obładowany wyłącznie złomem jeden z członków ekipy: “po całym tygodniu pracy w firmie, to był pierwszy spędzony konstruktywnie dzień!”.

……………………………………………………..

Projekt finansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach programu „Nauka dla Społeczeństwa II”.

Dodaj komentarz