Historia w krajobrazie, czyli chaos północnego Mazowsza okiem archeologa

Autor: Wrzesień 8, 2019 Aktualności

Archeolog to taki zawód, który nie pozwala już obojętnie przejść obok wzgórza, skupiska kamieni lub widocznego na polu ciemniejszego fragmentu ziemi bez podejrzliwego spojrzenia. Czy to na pewno naturalne? Czy przypadkiem nie jest to ślad po działalności człowieka? W tym tekście chcę Wam przedstawić kilka takich miejsc, które dziś są zarośniętym kawałkiem wiejskiego krajobrazu, podczas gdy niegdyś pełniły kluczową rolę w regionie. Może zachęcimy Was tym samym do archeologicznej wędrówki poza szlakiem.

Pogranicze

Przenosimy się wyjątkowo nie na Mazury, ale na północne Mazowsze. To okolice dzisiejszych: Ciechanowa, Przasnysza i Nidzicy, gdzie graniczą ze sobą dwa województwa. W średniowieczu też znajdowała się tu granica: między osadnictwem bałtyjskim a słowiańskim. Z czasem, gdy zaczęło się krystalizować młode państwo piastowskie oraz władza książęca na Mazowszu, teren ten stał się celem ataków mieszkających na północy plemion pruskich. Ich najazdy pustoszyły teren całej Polski, dlatego też był to problem skupiający wszystkich książąt dzielnicowych. Jednak z uwagi na bezpośrednie sąsiedztwo, to północne Mazowsze stało się regionem najbardziej zagrożonym. Sieć grodowa zaczęła powstawać tu jeszcze w okresie przedpaństwowym i trwała w niektórych przypadkach aż do około XIII–XIV wieku. Osadnictwo skupiało się wokół rzeki Orzyc, gdzie obok grodów, spełniających zapewne funkcje refugialne, a nie mieszkalne, powstały osady oraz cmentarze.

Brak niestety kompleksowych badań tych stanowisk. W większości przypadków grody badano jedynie sondażowo, a osady – zwykle powierzchniowo (zebrano materiał z powierzchni w okresie wiosennych i jesiennych prac polowych). Jak to często bywa w archeologii – najlepiej przekopano cmentarzyska, o czym przeczytacie w dalszej części tekstu.

 Bunt Miecława

Spójrzmy teraz na północne Mazowsze między X a XI wiekiem. Za miedzą – dzicy Prusowie, choć do apogeum ich niszczycielskich najazdów jeszcze trochę czasu. Jeśli chodzi o grody, nad Orzycem należy wymienić przede wszystkim działające w tamtym czasie Tańsk-Przedbory oraz nieco późniejszy Grzebsk, który mógł przejąć funkcje administracyjno-obronne tego pierwszego po jego opustoszeniu. Oba obiekty były niewielkie, otoczone pojedynczym pierścieniem wału, o średnicy około 40–45 m. Stanowiły zaplecze obronne dla wspólnot wiejskich (rodowych?) mieszkających i pracujących w pobliżu, których osady niemal przylegały do grodów. W niewielkiej odległości, zwykle na terenie piaszczysto-żwirowym, lokowano też cmentarze.

O roli grodzisk i cmentarzysk północnego Mazowsza napisano już bardzo wiele (por. literatura na końcu tekstu dla zainteresowanych). Sukcesem naukowym jest połączenie danych archeologicznych z historycznymi. Na tym terenie wyobraźnię badaczy najbardziej rozpalała (i rozpala nadal) teza o buncie Miecława.

Miecław, człowiek z pewnością ambitny, pełnił funkcję cześnika na dworze Mieszka II. Władca ten nie skończył jednak szczęśliwie – okaleczony przez Czechów, w obliczu wojny domowej stracił koronę. Jego syn Kazimierz, zwany przez potomnych Odnowicielem, swoje rządy rozpoczął od ucieczki z kraju. Gdy udało mu się uzyskać pomoc militarną Rusi i wrócić do Polski, by odzyskać władzę, opór na Mazowszu stawił mu właśnie Miecław, który zaczął tam budować własne państwo. Aby zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo, sprzymierzył się z plemionami pruskimi (wedle niektórych teorii sam Miecław mógł mieć bałtyjskie korzenie) oraz Pomorzanami. Walkę jednak przegrał, a historia na wieki nazwała go buntownikiem.

Czy Miecław był wrogiem królestwa, czy może po prostu próbował w ogarniętym chaosem kraju uratować cokolwiek i otoczyć swoją opieką? Dziś możemy jedynie spekulować nad źródłami pisanymi. Archeologia tymczasem szuka śladów tej wojny. Część badaczy upatruje siedziby władcy Mazowsza właśnie w Tańsku-Przedborach. Klęska Miecława i zmiana władzy spowodowały, że w II połowie XI wieku jego funkcje przejmuje gród w Grzebsku, wymieniony w tak zwanym falsyfikacie mogileńskim. Ponadto na ten sam czas datuje się początek użytkowania charakterystycznych dla tego regionu cmentarzysk w obudowach kamiennych.

W Polsce mamy dwa główne skupiska tego typu stanowisk: na Podlasiu, w okolicach dzisiejszych Siemiatycz i Drohiczyna, oraz właśnie w rejonie Orzyca na północnym Mazowszu. Są one nietypowe dla obrządku pogrzebowego tamtego czasu. Standardowo w X wieku na obszarach objętych chrystianizacją zanikają powoli powszechne do tej pory pogańskie cmentarzyska kurhanowe, w których składano skremowanych zmarłych. W tych miejscach, szczególnie wokół dużych ośrodków władzy duchownej i książęcej, jak na przykład Płock, zakłada się cmentarze szkieletowe, na których obowiązuje planowy układ rzędowy. Oczywiście nadal na prowincji mamy do czynienia z praktykami pogańskimi, natomiast chrystianizacja nie oznacza, że z grobów szkieletowych zniknęły przedmioty związane ze starymi wierzeniami. Mimo to zwyczaj, który w XI wieku pojawia się na Podlasiu i Mazowszu, jest co najmniej zagadkowy.

Zmarłego składano w wykopanej jamie (w niektórych wariantach jama była płytsza bądź całkiem z niej rezygnowano), obkładano prostokątną obstawą z głazów, a następnie układano od jednej do trzech warstw bruku z mniejszych kamieni. Poszczególne typy grobów, wielkość kamieni, konstrukcja bruku i tym podobne elementy mogły się różnić zależnie od regionu lub datowania. Uwagę archeologów nieodmiennie przykuwa jednak fakt, że najbliższe analogie znaleźć można w środowisku bałtyjskim, skandynawskim i ugrofińskim. To tam wykorzystywano kamień na większą skalę przy wznoszeniu konstrukcji grobowych.

Cmentarzyska północnego Mazowsza zostały przebadane w o wiele większym zakresie niż osady. Namierzono je między innymi w Pokrzywnicy Wielkiej, Łączynie Starym, Kitkach oraz we wzmiankowanych już Tańsku-Przedborach i Grzebsku, w bezpośrednim sąsiedztwie grodzisk. Inwentarz znaleziony przy zmarłych zaklasyfikować należy jako bogaty. Odkryto między innymi militaria (miecze, groty włóczni i strzał), dla których analogie stwierdzono w zachodniej Europie oraz Skandynawii, a także misy brązowe, które prawdopodobnie zostały wykonane nad Renem. Biżuteria kobiet z kolei wskazywała wyraźnie na konotacje ruskie. Jednym z najciekawszych znalezisk jest tak zwany grób pielgrzyma z Grzebska. Znaleziono w nim rogową oprawkę i żelazne okucie podróżnego kostura (którego wysokość szacuje się na około 140 cm) oraz drewniano-srebrną plakietkę datowaną na XII wiek, przedstawiającą prawdopodobnie wizerunek Trzech Króli. Być może przedmiot ten jest fragmentem okucia przenośnego ołtarzyka lub relikwiarza. Trudno stwierdzić, czy zmarły na pewno był pielgrzymem, lecz najprawdopodobniej powiązać go można z kręgiem kultury chrześcijańskiej. Może był duchownym udającym się na Prusy, którego śmierć zastała na Mazowszu? Możemy jedynie domniemywać. Co ciekawe, w dobie postępującej chrystianizacji równolegle funkcjonowały pochówki z obrządkiem ciałopalnym w miejscowościach Tańsk-Kęsocha oraz Kitki, w tym nawet kurhany. Relikty dawnych tradycji mogły się przyczynić do nazwania Mazowszan – popleczników Miecława – fałszywymi chrześcijanami przez kronikarza Galla Anonima.

Jeżeli przyjmiemy, że cmentarzyska w obstawach kamiennych mają związek z buntem Miecława, możemy zaryzykować stwierdzenie, że pochowano tutaj drużynę zostawioną przez Kazimierza Odnowiciela i księcia ruskiego Jarosława Mądrego, aby nie stracić więcej kontroli nad regionem. W myśl tej interpretacji to oni mieli przynieść na Mazowsze nowy zwyczaj grzebania swoich zmarłych z wykorzystywaniem konstrukcji kamiennych. Z czasem wojownicy stali się osadnikami, a ich potomkowie kontynuowali przyjęty przez przodków rytuał.

Jeżeli ta wizja do Was przemawia i wydaje Wam się, że wszystko składa się w całość, pamiętajcie, że nie przebadano wykopaliskowo osad, a datowanie grodu w Grzebsku – gdzie również nie było badań –  opiera się głównie na wymienieniu go w falsyfikacie mogileńskim. Do tego dorzućmy fakt, że konstrukcje grobowe najbardziej przypominające te z północnego Mazowsza i Podlasia znaleziono w Estonii i datuje się je na… II wiek. Z okresu wędrówek ludów oraz wczesnego średniowiecza znamy przypadki używania kamienia (w różnych formach) z cmentarzysk bałtyjskich i skandynawskich – dlatego też niektórzy badacze tam dopatrują się korzeni zmarłych z północnego Mazowsza.

Być może w przyszłości, gdy liczba danych i gruntownych, nowoczesnych badań wzrośnie, będziemy mogli powiedzieć, czy to na pewno Tańsk może się poszczycić mianem siedziby buntownika Miecława.

Tarcza Mazowsza

O ile grodziska w Tańsku-Przedborach i Grzebsku są obecnie położone na uboczach wsi i nieoznakowane, o tyle stanowiska w Grudusku ten problem nie dotyczy. Drogowskazy przy głównej drodze we wspomnianej miejscowości zawiodą nas do skansenu, powstałego w 2015 roku. Obejmuje on grodzisko oraz kilka zrekonstruowanych chat, stanowiących część ekspozycyjną obiektu. W latach 2010 i 2012 przeprowadzono wykopaliska na majdanie grodziska i osadzie, lecz niestety wyniki do dziś nie zostały opublikowane.

Wiemy jednak, że gród powstał co najmniej na przełomie X i XI wieku – jako jeden z obiektów strażniczych pogranicza. Usytuowany na szlaku handlowym, łączącym Mazowsze z Rusią i Jaćwieżą, mógł być siedzibą komesa Krystyna, zwanego nie bez powodu Tarczą Mazowsza. Gród stanowił jeden z punktów oporu przeciwko atakującymi z północy Prusami. Niestety poparcie, jakim cieszył się Krystyn, prawdopodobnie wywołało zazdrość księcia Konrada Mazowieckiego, który w 1217 roku kazał go uwięzić, oślepić, a następnie zabić.

Książę Konrad nie był jednak tak skutecznym strategiem jak jego komes – gród graniczny został zdobyty i spalony (przez Prusów?), a Mazowsze znów zaczęła nękać plaga najazdów z północy. W efekcie tego, w ciągu następnych lat, władca podjął tragiczną w skutkach decyzję o zaproszeniu do Polski rycerzy Zakonu Krzyżackiego. Problem Prusów został jednak rozwiązany – w II połowie XIII wieku tereny Jaćwieży, które najdłużej opierały się najeźdźcom, zostały podzielone między Zakon i Litwę.

A dalej od granicy?

Nieco na południe od Gruduska, na wschód od Przasnysza, znajduje się grodzisko w Sypniewie. Podobnie jak w przypadku poprzednich ośrodków tu również obiektowi towarzyszyły osady przygrodowe. Samo założenie powstało – wedle najnowszych ustaleń – w początkach X wieku i przetrwało do XI. W międzyczasie wały grodu spłonęły. Nie znamy jednak przyczyny katastrofy ani w pierwszej, ani w drugiej fazie jego funkcjonowania. Czy był to najazd czy zwyczajny pożar? Sam gród w Sypniewie to obiekt bardzo charakterystyczny dla Mazowsza – stosunkowo niewielki, otoczony fosą,  skupiającym miejscową elitę zarządzającą wiejską wspólnotą, gdyż, jak pokazują badania, to właśnie rolnictwo było głównym sposobem utrzymania się miejscowej ludności. Co ciekawe, mimo upadku grodu, osady nadal zamieszkiwano.

Sypniewo nie leży jednak na obszarze gęsto zaludnionym. Teren przygraniczny, narażony przede wszystkim na ataki Prusów, nawet położony kilkadziesiąt kilometrów od granicy, nie był miejscem atrakcyjnym osadniczo.  Poza tym usytuowanie Sypniewa narażało go na atak również ze wschodu. O najazdach władców Rusi na Mazowsze w XI wieku informuje nas Powieść minionych lat. Być może tam powinno się upatrywać przyczyn upadku sypniewskiego grodu. Do tego dodać należy także wpływy Piastów z Wielkopolski. Badacze do dziś spierają się, jaka część Mazowsza była w ich władaniu w X–XI wieku. Na dokładkę dołóżmy jeszcze wspomniany wyżej bunt Miecława, którego dokładnego zasięgu też nie znamy.

Czy system pierścieniowatych, niewielkich grodów nadgranicznych był centralnie planowany? Nie mamy na to niestety potwierdzenia. W świetle dotychczasowych materiałów można zaryzykować stwierdzenie, że jest to inicjatywa lokalnych, mocno rozdrobnionych elit, które miały to nieszczęście, że mieszkały ze swoimi poddanymi w miejscu penetrowanym przez Piastów z Wielkopolski, ruskich kniaziów i coraz aktywniejsze w swych najazdach plemiona pruskie. Poza tym gród, nawet niewielki, zawsze był demonstracją siły i czytelnym znakiem dla pobratymców pretendujących do zarządzania okolicą.

Kilka słów na zakończenie

Mazowsze północne we wczesnym średniowieczu pozostawało w ścisłych kontaktach zarówno z Państwem Gnieźnieńskim, Rusią, jak i bałtyjskimi sąsiadami z Mazur. Niestabilna linia graniczna oraz dynamiczne wydarzenia doby pierwszych Piastów, a także niedostateczny stan badań powodują, że dziś widzimy wiele scenariuszy tamtego okresu, lecz trudno nam wybrać ten właściwy. Z danych, którymi dysponujemy, wyłania się jednak obraz pogranicza, które na długo zostanie fascynującym obiektem badań.


Literatura dla dociekliwych:

Archeologia Mazowsza i Podlasia. Studia i materiały, t. 3, Problemy przeszłości Mazowsza i Podlasia, red. M. Dulinicz, 2005.

Archeologia Mazowsza i Podlasia. Studia i Materiały, t. 4, F. Biermann, Sypniewo. Wczesnośredniowieczny kompleks osadniczy na północnym Mazowszu, 2006.

Bieniak J., Państwo Miecława. Studium analityczne, 2012.

Dąbrowska E., Zagadkowy grób pielgrzyma z Grzebska koło Mławy – głos w dyskusji, w: Słowianie i ich sąsiedzi we wczesnym średniowieczu, red. M. Dulinicz, 2003.

Górska I., Paderewska L., Pyrgała J. i in., Grodziska Mazowsza i Podlasia (w granicach dawnego województwa warszawskiego), 1976.

Miśkiewicz M., Czy górny Orzyc był kolebką wczesnośredniowiecznego Mazowsza?, Saeculum Christianum : pismo historyczno-społeczne, nr 12/1, 2005

2 komentarze

  • Robert R. pisze:

    ani słowa o Ciechanowie ? przecież tam jest największe grodzisko z tamtego okresu, znaleziono w okolicy tzw groby książęce i kilka złotych skarbów. Do tego Ciechanów znajduję się w centralnej części tzw Starego Mazowasza a do okoła układają się w okrąg nazwy typowe dla pogranicza np Przesiek, Stróża itp. Płock chyba jest jedyną znaną mi stolicą regionu położoną na pograniczu a nie w centrum (nie wliczając stolic regionów nadymorskich).

    jako miłośnik tematu, amator, mam swoją wersję wydarzeń, w skrócie:
    Stolicą Starego Mazowsza była w Ciechanowie, a Tańsk, Grzebsk, Nidzgóra, Wyszogród i inne małe grody były strażnicami pogranicza. Prowadzono akcje osadnicze na Podlasiu co osłabiło Ciechanów czyli Mazowsze ekonomicznie i prowokowało Rusinów. W tym czasie Piastowie podbili siłą skolonizowane wcześniej Mazwosze Południowe, świadczy o tym spalony i zdemolowany gród w Warszawie na Bródnie – jedyny spalony doszczętnie i nie odbudowany, widocznie stawili opór i dostali surową karę. Po podboju południa uwaga Piastów skierowała się na ziemię Płocką. Płock był wtedy bogatą osadą rybacką z przeprawą rzeczną (Płocko od płytko lub błocko) próbujacą uniezależnić się od Ciechanowa, usytułowanego w bezpiecznym bagnistym centrum. Płock wyciągając wnioski z klęski Grodu w Bródnie, poszedł na układ z Piastami. W reakcji na to Ciechanów atakuje Płońsk który był wciągany przez Płock do koalicji piastowskiej (udokumentowane zniszcznie grodu), ale tam się wykrwawia i niedługo po tym Piastowie z Płockiem atakują osłabiony Ciechanów, a potem Wyszogród, pomniejsze grody i wygrywają.
    Po usunięciu Mazowieckich elit z Ciechanowa w zamian za sojusz Piastowie przenoszą stolicę Mazowsza do Płocka ( bo łatwiej kontrolować z Wielkopolski) i obsadzają tam zaufanych ludzi. .. Marginalizują Ciechanów tak aby Mazowiecka elita plemienna sie nie odrodziłą.

    Zastanawia mnie czemu nie prowadzi się tam badań i jak już się prowadzi to się ukrywa wyniki – przykład w artykule, 9 lat od badań i cisza.
    Oczywiście to są moje domniemania, ale osadzone na faktach archeologicznych i geograficznych. Proszę nie hejtować.

    • Takie głosy są bardzo potrzebne i nie ma czego hejtować 🙂 Wspomniane w artykule grodziska są o tyle ciekawe, że towarzyszy im krąg odbiegających od schematu cmentarzysk z konstrukcjami kamiennymi, stąd w literaturze pojawiają się przypuszczenia, że mogą być związane z ludnością napływową (choć nie należy także wykluczać wersji o migracji trendów, nie całych grup ludzkich). Niestety, w przypadku Mazowsza (a także w wielu innych przypadkach) archeologia opiera się na domniemaniach z powodu braku nowoczesnych badań. Stąd możemy wysnuć wiele wersji przeszłości, co jest bardzo istotne we wszelkich dyskusjach. Wyniki nie są ”ukrywane”, lecz zwyczajnie – niestety – niepublikowane. I to wielka zmora archeologii, jako archeolodzy mamy nadzieję, że będzie się to zmieniało (i przyłożymy do tego rękę publikując mazurskie badania naszej Fundacji:).

Dodaj komentarz